piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 3. Spacer w mroku

Następny poranek był także ponury jak poprzedni. Lekka mgła unosiła się nad czarną ziemią. Był środek jesieni. Chłodny wiatr od wschodu wiał między drzewami. Siedziałam w pustej jaskini. Otoczenie wokół mnie było ciche. Wszyscy spali... Wstałam z zimnej skały i wyszłam na lekką mżawkę. Zaczęłam iść ku ni kąt. Po prostu chciałam pozostać sama. Dzień wydawał mi się nocą. Czarne chmury nadal znajdowały się na niebie. Żaden promyk słońca nie przebił się przez nie.
Nagle poczułam coś zimnego gdy postawiłam łapę. Spojrzałam pod nogi , a tam zobaczyłam kałużę krwi i leżącego nieopodal królika. Jego wnętrzności były na wierzchu. Pierwszy raz w życiu przerażał mnie ten widok. Pobiegłam na przód nad urwisko.
Uroniłam łzę , która spadła w ciemną otchłań. Nic nie potrafiło przywrócić mi radości , uśmiechu... Usiadłam smutna i pełna rozpaczy. Nagle poczułam ten wiatr. Zachodni wiatr , który obijał mi się o grzbiet. Odruchowo odwróciłam łeb i zobaczyłam go. Stojącego dumnie ale zarazem mrocznie. Patrzył swymi krwistymi oczami we mnie. Sebastian...
 Nie odezwałam się ani słowem. Jedyne co dało się usłyszeć to powiew tego zachodniego wiatru. On podszedł do mnie powoli i łapą otarł mój policzek z łez.
- Nie płacz. Nie ma po co płakać.
"Jak mógł tak mówić." - pomyślałam. Wtedy zaczął padać lekki deszcz. Krople spływały po mej sierści. Sebastian spoglądał we mnie jak w obrazek.
- Twój płacz nie zwróci mu życia. - założył mi grzywkę za ucho wraz z czerwoną różą. - Co mam zrobić by zagościł na tej twarzy uśmiech ? - objął mój policzek.
Wiatr zawiał mocniej , a deszcz bardziej się nasilił. Nie miałam co się uśmiechać. Po tym jak straciłam syna , a potem Azyla ? Nie mogłam... Po prostu nie mogłam. Spojrzałam w jego krwiste oczy. Nic nie zdradzały.
- Hybrydo... - wypowiedział me imię słodko. -Nie chcę stracić Cię w otchłani rozpaczy. - przybliżył się do mnie. - Nie płacz już. - lekko pocałował mnie.
Zdziwiło mnie to jednak uczucie , które przeszyło mnie było pełne ciepła... Gdy zamknęłam przez chwile oczy , a potem je otworzyłam go już nie było. Dopiero teraz spostrzegłam , że wiatr ucichł , deszcz zniknął , a mnie nadal przeszywało ciepłe uczucie. Podniosłam wzrok ku niebu i spostrzegłam lekko wyłaniające się słońce. Lekko uśmiechnęłam się...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz